Ale o czym tu
marzyć? W moim życiu potrzeba cudo twórcy. 01:00... 02:00...03:00...03:05...
Film się urwał….
Obudziłam się
zmęczona, paranoja. Moje życie to istny chaos, musze wszystko poukładać.
Spojrzałam na ekran BlackBerry żeby
sprawdzić godzinę 6:03, wcześnie, 21 wiadomości, Justin. Odczytałam jedną z
nich:
"Kocham Cię."
Uśmiechnęłam się sama do siebie, jaki on słodki. Za 5 dni konkurs. Myślę że wielkie szanse ma Stephanie z jej kolekcja, jest naprawdę niesamowita.
"Kocham Cię."
Uśmiechnęłam się sama do siebie, jaki on słodki. Za 5 dni konkurs. Myślę że wielkie szanse ma Stephanie z jej kolekcja, jest naprawdę niesamowita.
~*~*~
5 dni później:
~*~*~5 dni później:
Za 2 godziny zaczyna się konkurs, zwlekłam się z łóżka, poszłam do łazienki, ubrałam się (STRÓJ), pomalowałam, uczesałam i wyszłam.
-Hej kochanie.- powiedział Clyde, który stał przed domkiem. On nadal nic nie wie, nie wie że od około 2 tygodni nie jesteśmy już razem… Nie wiem kiedy będzie odpowiedni moment żeby mu to powiedzieć co gorsza nie wiem jak mu to powiedzieć.
-Hejka…Życzę Ci powodzenia na konkursie.-uśmiechnęłam się promiennie
-Przyda mi się, przygotowywałem się jakieś 5 dni, nawet nie wiedziałem że występuje… Ale jakoś to będzie.-zaśmiał się uroczo.
-Na pewno wypadniesz cudownie.- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek
-Mam nadzieję. Ja już lecę na próbę.-oznajmił pocałował mnie w czubek głowy niczym małą dziewczynkę i odszedł machając mi.
-Przyjdę za jakąś godzinę!- krzyknęłam za nim, on obrócił się gestem pokazał ok i uśmiechnął się. Ruszyłam w stronę plaży, miałam ochotę wszystko przemyśleć jak to będzie. Na brzegu zobaczyłam Justin’a.
-Cześć.-podeszłam bliżej. On nic nie powiedział tylko podszedł i pocałował mnie namiętnie.
-Kocham Cię, tak bardzo Vanessa.-powiedział czule. Nie odpowiedziałam nic, bo nie wiedziałam co czuję. Nic nie wiedziałam.
-Vanessa? Kochasz mnie?-zapytał nagle.
-Justin, ja… nie wiem. Przepraszam.
-To przez Clyde’a?!-powiedział jakby zdenerwowany podnosząc ton.
-Nie, Just… Ja po prostu nie wiem…-mówiłam
-Jasne, wiesz co muszę iść na próby.- mówiąc to obrócił się i odszedł szybko.
Rzuciłam się na wilgotny piasek ze łzami w oczach, przełknęłam slinę, Vanessa musisz być silna, niedługo wszystko się wyjaśni, musisz to przetrwać. Leżałam tak na piasku myśląc o wszystkim co się teraz dzieje, spojrzałam na zegarek BlackBerry, 12:55, 1 wiadomość.
„GDZIE JESTEŚ? –Clyde”
Co on pieprzy, mam jeszcze czas… Zaraz, zaraz. 12:55.
-CHOLERA!- zaklęłam sama do siebie, za 5 minut konkurs! Szybko wstałam i rzuciłam się w bieg. 3 minuty, 2 minuty, cholera nie zdążę, dobiegłam na miejsce pięć po trzynastej, na szczęście Demi pieprzyła jakieś głupoty i zdążyłam. To było takie ważne bo pierwszy występ ma Steph…Miała być Char, ale rodzice zabrali ją wcześniej z obozu… Taka niespodzianka. Charlotte nie była tym faktem zadowolona że jedzie na wesołe wakacje z rodzicami, ale w końcu musiała.
-A teraz pierwsza uczestniczka Selena Hastings!- powiedziała nagle Demi, i wyrwała mnie z rozmyślań. Jak to Selena? Wygryzła Steph?
-Suka, no nie?- znikąd wyłoniła się koło mnie Stephanie.
-Co racja, to racja.-zgodziłam się.
-Zaczynajmy pokaz mody!- krzyknęła Selena, muzyka zaczęła grać i wyszły modelki w strojach… STEPHANIE?!
-CO?!!!!!!!- wydarła się Steff i pobiegła w stronę DJ’A. Nagle muzyka ucichła, a Stephanie wyszła na scene, jak i również rozkojarzona Sel.
-Drodzy obozowicze, jury, te stroje są mojego autorstwa.- oznajmiła Stephanie
-CO?! Oszczerstwa!-ryknęła wkurzona Selena.
-Możesz to udowodnić?- wyszła na scenę przewodnicząca jury
-Naturalnie.-powiedziała i podeszła do jednej z modelek, podniosła jej lekko sukienkę, na której wyhaftowany był napis: „Stephanie Mayer”
-Co powiesz teraz złociutka?-zapytała z szyderczym uśmiechem Steff.
-No… więc…- Selena rozpłakała się i wybiegła ze sceny.
-Najmocniej przepraszam. Stroje będą uznane za Twoje, a swoją drogą są naprawdę niezłe.- powiedziała Chloe (przewodnicząca) i puściła oczko do Steff.- NO WIĘC WRACAMY DO KONKURSU!!!-krzyknęła na koniec, a publika zaczęła bić brawo. Teraz miał być występ Clyde’a…
Clyde wyszedł na scenę, wyglądał na tak szczęśliwego…
-To dla kogoś specjalnego.- powiedział i usiadł z gitarą koło mikrofonu. Melissa popatrzyła się na mnie z szyderczym uśmiechem jakby była pewna że to dla niej. Clyde zaczął grać na gitarze, pierwsze słowa piosenki, sam ją napisał, wiedziałam o tym, bo na zajęciach mieli takie zadanie, ale on był taki cudowny, ma piękny głos, ma talent nie wiedziałam o tym. Łzy napłynęły mi do oczu, śpiewał o naszych przeżyciach… Śpiewał o nas. Na te 3 minuty piosenki całkiem odpłynęłam nie wiedziałam co się dzieje, nawet nie zauważyłam Justin’a patrzącego się krzywo z zza sceny. Clyde skończył.
-Kocham Cię Vanessa.-powiedział na koniec. Ludzie zaczęli bić brawo. Zdezorientowanej Melissie zrzedła mina, zobaczyłam jak wkurzona zmierza w moją stronę.
-To Twój koniec dziwko.- wysyczała, pociągnęła mnie z bara i poszła w stronę Clyde’a, bez namysłu rzuciłam się za nią.
-Nie, nie możesz. Nic nie rozumiesz! MELISSA!- wykrzyczałam bo było głośno. Za późno Melissa doszła do Clyde’a, nie zdążyłam, Clyde ze łzami w oczach…
-Vanessa, to prawda?-zapytał z nutką nadziei, wyglądał jakby w jednej sekundzie całkiem upłynęło z niego życie.
-Clyde, ja.. ja przepraszam…-rozpłakałam się
-Ja już nic więcej nie chce wiedzieć… Zaraz… Przecież ty ze mną zerwałaś! Wypadek… Szpital. Pamiętam…- przypominał sobie wszystko stopniowo…
-Przykro mi Clyde. Ja już jestem z kimś innym…
-Nie ważne Vanessa.- odwrócił się i poszedł. Melissa tylko uśmiechnęła się triumfalnie, i podbiegła do niego oferując mu zapewne swoje towarzystwo i pomoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz