środa, 8 kwietnia 2015

Clyde czy Justin, wybieraj albo odejdź cz.2


Clyde bez koszulki całujący się z Melissą?!?! Łzy napłynęły mi do oczu, jak on mógł… Ona jest zdzirą, ale on… Coś we mnie pękło. Uciekłam zanim zdążyli mnie zauważyć, biegłam przez las zapłakana, nie wiedziałam gdzie biegne po prostu biegłam przed siebie, czułam pustkę nie mogłam zrozumieć jak on mógł…Nagle wpadłam na kogoś, wywaliłam się, rozcięłam sobie ręke, i poobijałam się, ale nic poważnego, bardziej bałam się o tego drugiego ‘kogoś’.
-O mój boże! Nic Ci nie jest?!- spytał chłopięcy głos, który wydawał mi się dziwnie znajomy.
-Nie, jest ok. A Tobie?
-Mi też nic nie jest.- w tym momencie podał mi rękę i pomógł mi wstać, widziałam kontury jego twarzy, było ciemno, nie mogłam rozpoznać kto to.
-Chodźmy do mnie, mieszkam nie daleko, lepiej sprawdzić czy nic Ci nie jest.-mówił, dalej nie mogłam się otrząsnąć po tym co zobaczyłam na plaży, więc zgodziłam się, nie chciałam teraz być sama.
Szliśmy w milczeniu, ciągle zaciągałam nosem, żeby powstrzymać łzy, których chyba miałam litry w oczach, a litry już wylałam, byłam cała roztrzęsiona nie mogłam w to uwierzyć.
-Co jest?-zapytał jakby poddenerwowany.
-Nic.
-Może Cie nie znam ale nie myśl że uwierzę.- po tych słowach lekko uśmiechnęłam się, nadal zaciągając nosem.
-Opowiem Ci później- powiedziałam- może…- dodałam ledwo słyszalnie
-Ok, nie będę naciskał, właściwie jak masz na imie?
-Vanessa, a ty?
-Justin, miło mi Cię poznać, choć może okoliczności są nie miłe.- uśmiechnął się zalotnie
-Mi Ciebie też, tak trochę.- odwzajemniłam uśmiech.
Nagle weszliśmy do malutkiego domku, który znajdował się w środku lasu, na totalnym odludzi, Justin zapalił światło teraz dokładnie widziałam jego postać, zabawne to ten Justin Bieber sławna gwiazdeczka, ciekawe jaki jest, może się przekonam.
-Ładnie tu.-skwitowałam
-Może być, właściwie to tu nie mieszkam, jestem tylko na wakacjach, chce odpocząć od wszystkiego.-mówił jakby zdziwiony.
-Czemu jesteś taki zdziwiony? Wyglądam jak potwór ale…-
-Nie, nie wyglądasz świetnie, chodzi o to że każda dziewczyna piszczy na mój widok, jesteś jakaś inna… dziwna…nie wiesz kim jestem?-przerwał mi.
-Jasne że wiem, chyba każdy wie-zaśmiałam się-To jednak nie każda, a co to miało znaczyć? Taki komplement?-rzuciłam w niego poduszką i śmiałam się, on odrzucił we mnie poduszkę, też się śmiał.
-Jesteś może głodna albo coś?- zapytał z troską
-Nie, ale napiłabym się czegoś ciepłego, jeżeli to nie problem.
-Oczywiście że nie! Gorąca czekolada z piankami i bitą śmietaną razy dwa!- krzyknął niczym prawdziwy kelner i oboje się zaśmialiśmy
-Czekaj pomogę Ci!- i poczłapałam za nim do kuchni.
Justin, skończył robić czekoladę i wręczył mi kubek pyszności, była naprawdę smakowita! Chyba najlepsza jaką piłam, musze tu chyba częściej bywać, ogólnie to Just jest całkiem spoko, jest bardzo pozytywny i w ogóle. Nawet zapomniałam przez chwile o Clydzie, choć to nadal bolało.
- Co tu robisz właściwie? Czemu nie 5 gwiazdkowy hotel dla gwiazdy?-spytałam.
-Nie kręci mnie to, wole odpocząć od fanek, fałszywych ludzi, sławy. A co się stało Tobie? Miałaś powiedzieć?
-Chyba powinnam… Więc…- i opowiedziałam mu całą historie, on naprawdę się tym interesował, mówiąc to płakałam a on przytulił mnie czule.
-Lepiej zostań tu na noc, jest strasznie ciemno, nawet nie wiesz gdzie masz iść.- powiedział Justin.
-Boję się wracać, a jeżeli to nie problem to chętnie zostanę, jest bardzo miło, jutro i tak nikt nie będzie kontaktować, i nie ma zajęć.- stwierdziłam
-Super!-krzyknął- To ty śpisz tu na podłodze, a ja u siebie na łóżku, jestem gwiazdą więc jestem lepszy.- mówił
Zamurowało mnie, myślałam że jest inny, nie taki egoistyczny i ‘sławny’.
-Spokojnie żartuje!- śmiał się -Ja śpie na podłodze- powiedział na koniec.
-A może zróbmy piżama-party? Na kołdrach na podłodze, maraton filmowy i takie tam.- dałam pomysł
-Brzmi nie źle, ale czy to nie jest aby dla dziewczyn?
-A kogo to obchodzi?- zapytałam
-Właśnie! To co PIŻAAAAAAAAAAAAAAMAAAAAAAA-PAAAAAAAARTY!- wydarł się i oboje zaczęliśmy rechotać niczym żabki.
Bawiłam się świetnie, gadaliśmy strasznie dużo, o wszystkim o życiu, problemach, śmialiśmy się, oglądaliśmy filmy, zapomniałam o całej sprawie, choć wiem że później znów będę musiała do tego wrócić, ale to później teraz się dobrze bawię, i zaczęłam lubić Justina.
Obudziły mnie promienie słońca lekko muskające moją twarz, otworzyłam oczy, leżałam na podłodze na pięciu kołdrach i dwóch poduszkach, Justin podobnie, dookoła były kubki po gorącej czekoladzie, chipsy, okruszki pizzy, nieźle się bawiliśmy. Nie chcąc budzić Just’a cichutko wstałam ubrałam się w jego koszulkę, którą dał mi wcześniej, napisał mu karteczkę:
„Przepraszam, musiałam wyjść, bo będą się martwić. Dziękuję Ci za wszystko, świetnie się bawiłam. Jesteś niesamowity, mam nadzieję że jeszcze się spotkamy.
PS Wiesz gdzie mnie szukać ;)”
i wyszłam w stronę obozu, kiedy w końcu doszłam, wślizgnęłam się po cichu do domku, oczywiście Charlotte i Steph się obudziły, jak zawsze.
-GDZIEŚ TY DO CHOLERY JASNEJ BYŁA?- darła się Steff
-Spokojnie, chill out, byłam bezpieczna, jestem zdrowa tak?- powiedziałam i opowiedziałam im caluśką historię, oczywiście znów się rozkleiłam, przypomniałam sobie co zrobił Clyde… Nie wiem do czego jeszcze między nimi doszło, ta noc była jak sen, a teraz znów ta szara smutna rzeczywistość.
Dziewczyny pocieszały mnie i wyklinały na Clyde’a, nie powiedziałam im że ten chłopak to Justin Bieber ‘gwiazda’ bo ja go w cale tak nie traktowałam, a po za tym one wpadłyby w szał czy coś… jak na razie chcę unikać Clyde’a, nie chce go widzieć na oczy.
-Idę się przejść, mam mętlik w głowie.- oznajmiłam i wyszłam.
Szłam sobie spacerkiem, kiedy nagle ktoś objął mnie w pasie.
-Cześć księżniczko.-powiedział Clyde i uchylił się żeby mnie pocałować, ale ja się mu wyrwałam i zaczęłam płakać.
-O co chodzi? Co Ci jest?- dopytywał się
-Jak w ogole możesz pytać? Idź lepiej całować Melissę, jak to robiłeś wczoraj, a raczej dzisiaj w nocy-krzyczałam przez łzy
-Van… Ja, przepraszam, byłem wstawiony, ona zaczęła… Nie wiedziałem co robię, kocham tylko Ciebie, ona nic nie znaczy, nie wiedziałem że to widziałaś…- tłumaczył się
-No widzisz, widziałam. Nie byłeś aż tak bardzo wstawiony jeżeli to pamiętasz, po prostu zapomnij, zapomnij o nas, to koniec.- nadal go kochałam, ale musiałam… Nie chciałam żeby znów mnie ranił…
W tej samej chwili podeszła Melissa.
-Cześć kotku, wczorajsza noc była niesamowita, jesteś niezły… - powiedziała, traktując mnie jak powietrze.
-Słuchaj Melissa, to była pomyłka byłem wstawiony, nie wiedziałem co robie, jesteś wredną suką, dobrze wiedziałaś że bym tego nie zrobił o zdrowych zmysłach! Kocham tylko Vanesse! A ty wszystko zniszczyłaś zdziro!- krzyczał, a ja nadal obserwowałam wszystko z boku
-Co ty gadasz jesteśmy parą misiek.- podeszła i go przytuliła ale on ją odepchnął.
-Van, proszę wybacz mi… Kocham Cię, nie przeżyje bez Ciebie…- mówił z łzami w oczach, pierwszy raz widziałam go płaczącego… CDN....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz