środa, 8 kwietnia 2015

Clyde czy Justin, wybiera albo odzejdź cz.3

Zapraszam do czytania :*


 

=================================================

-Nie wiem co mam myśleć Clyde…To dla mnie trudne. Nadal Cię kocham, miłość jest
 silniejsza, wierze w to i dam nam następna szanse.-mówiąc to uśmiechnęłam się lekko, Clyde rozradowany podbiegł do mnie i przypieczętowaliśmy to namiętnym pocałunkiem.
-Choć Vanessa, muszę Ci coś pokazać.- powiedział i pociągnął mnie za rękę, nawet nie wiem kiedy Melissa znikła, to się nie liczyło znowu byłam z Clyde’m… Nie bałam się, nareszcie.
-Zamknij oczy.-szepnął tajemniczo, zrobiłam jak kazał, nagle poczułam że unoszę się nad ziemią, to Clyde niósł mnie na rękach, po kilku chwilach posadził mnie. –Już możesz otworzyć.
-Wow. To jest piękne…- powiedziałam, byliśmy na plaży, wschód słońca, koc, świeczki, jedzenie. To takie romantyczne.- Dziękuję- dodałam po chwili i pocałowałam Clyde’a.
-Należy Ci się , nawet jeszcze więcej Ci się należy.- powiedział i odwzajemnił pocałunek. –Kocham Cię bardzo mocno, i nigdy nie przestanę, będę zawsze o Tobie pamiętał, a żebyś ty o mnie pamiętała…-szepnął mi do ucha i wręczył małe pudełeczko
-Co to?- zapytałam jak głupia
-Przekonaj się sama- uśmiechnął się zalotnie.
Otworzyłam pudełeczko, a w nim ujrzałam kawałek serca, buzia otworzyła mi się automatycznie to było takie śliczne, Clyde oplótł mnie rękoma i zapiął mi łańcuszek na szyi, następnie usiadł koło mnie i złączył kawałki serduszka, ten moment przypieczętowaliśmy pocałunkiem, ta chwila mogłaby trwać wiecznie, to było takie magiczne.
-Chyba musismy już się zbierać, za 20 minut śniadanie, a ja wyglądam jak potwór.- powiedziałam
-Wyglądasz idealnie, ale masz rację.-odpowiedział Clyde i razem wyrusziliśmy w stronę obozu, Clyde odprowadził mnie do domku i rozeszliśmy się.
-WYBACZYŁAŚ MU?!- krzyknęły dziewczyny chórem
-Tak, bo go kocham...Dałam mu następną szanse.-orzekłam
-Rób jak chcesz, my po prostu nie chcemy żeby znów Cię zranił.-powiedziała Steffie z troską i porozumiewawczo spojrzała na Lottie……
-Dzięki dziewczyny, że jesteście.- uśmiechnęłam się.
Nagle do domku wszedł Mike.
-Hejka dziewuchy.- przywitał się
-Kim jest ta Twoja tajemnicza dziewczyna??- zapytała Char.
-Dowiesz się w odpowiednim czasie.- mówiąc to uśmiechnął się tajemniczo.
Byłam ciekawa kim jest ta jego dziewczyna, ale nie chciałam być nachalna więc zostawiłam temat, w moich myślach niebiezpiecznie długo przebywał Justin, ciągle o nim myśle, nie wiem dlaczego. Chciałabym się z nim spotkać, jak będę miała chwile czasu to może do niego wpadne.
Poszliśmy na obiad, teraz mamy czas wolny, później chyba idziemy na spotkanie z kierowniczką na dużej scenie. Postanowiłam że przejdę się na plaże. Wzięłam prysznic, ubrałam krótkie czarne szorty bluzkę w motylki bez ramiączek i fioletowe conversy. Szłam sobie spacerkiem po piasku, woda muskała moje stopy, kocham takie chwile, czasami lubię być sama, myśleć i nic więcej. Nagle poczułam na moich ramionach ciepłe dłonie, gwałtownie obrucilam głowe i zobaczyłam Justin'a, a na mojej twarzy automatycznie pojawił się uśmiech.
-Cześć, szybko dziś zniknęłaś.-powiedział i usiadł na piasku
-Hej, zostawiłam Ci wiadomość, przeczytałeś?- spytałam i usiadłam koło niego
-Tak, co u Ciebie?
-A jest okej...
-A co z Twoim chłopakiem i wiesz no Tobą?
-Pogodziliśmy się, dałam mu następną szansę.- na te słowa Justin jakby posmutniał, chciałam coś dodać ale zawibrował mój BlackBerry, wyjęłam go z kieszeni spodenek i odczytałam wiadomość:
"Musimy pogadać!!! Spotkajmy się przy fontannie. - Luca"
Musiałam mieć dziwną minę bo Justin spytał:
-Coś nie tak?
-Nie , wszystko jest okej, tylko muszę już iść, przepraszam.- powiedziałam- ale masz tu mój numer, dzwoń i pisz kiedy chcesz.- dodałam i wręczyłam mu karteczkę z numerem.-Narka.
-Pa.
Szłam szybko w stronę fontanny, kiedy doszłam Luca już tam był.
-Hej, o czym musimy pogadać?- zapytałam i przytuliłam go na powitanie
-Może to nie będzie miłe, ale powinnaś wiedzieć... Wczoraj widziałem Twojego chłopaka i Melissę jak się całowali...- mówił
-Wiem. Też ich widziałam, ale już wszystko wyjaśnione, sprawa zamknięta.- powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko
-To dobrze, cieszę się.- odwzajemnił uśmiech
-Może przejdziesz się ze mną do mnie? Mam jeszcze Twoją bluze.
-Z miłą chęcią.- odpowiedział i ruszyliśmy w stronę domku.
Gadaliśmy, opowiadaliśmy różne historie, doszliśmy do domku, oddałam Luce bluze i poszliśmy wraz z Charlotte, Stephanie, Mike'iem , Ryan'em i Clyde'm na spotkanie z kierowniczką.
-Witajcie obozowicze! Mam nadzieję że macie odjechaną zabawe!- paplała- ale przejdźmy do konkretów- (no nareszcie)- w przedostatni dzień odbędzie konkurs tak zwany 'Talenciarz' od dzisiaj macie czas na przygotowanie występu, lub czegoś co będziecie robić, w tym macie dowolność , liczę na Waszą kreatywność. Po spotkaniu proszę podejść do stolika przy recepcji i zapisywać się, macie czas do kolacji.- powiedziała i tym zakończyła spotkanie.
Wszyscy się rozeszli.
-Kto z Was zamierza się zapisać?- spytał Mike.
-Ja nie , to nie dla mnie, ostatni publiczny występ miałam w trzeciej klasie i puściłam pawia na 'Romea', nie zamiła historia, nie chcę tego powtarzać.- powiedziałam, a wszyscy zaczęli się śmiać.
-Sorry, ja i talent? Dwie różne rzeczy.-rzekł Clyde
-Ja chyba wezmę udział, zrobię pokaz mody. Podobno ma być tam Jimmy Choo i Chloe- nie moge zmarnować takiej szansy, sami wiecie.- powiedziała Steffie.
-Dobrze że bierzesz udział, ja chyba też wezmę, ale sama nie wiem.- mówiła Charlotte
-Bierz, to dla Ciebie szansa. Ja może też wezmę udział, wystawie moje prace.- stwierdził Ryan
-Ja odpadam, nie jestem za dobry w tańcu.- powiedział Mike.
-Dobra ja idę się zapisać- powiedziala Steffie.
-Czekaj idę z Tobą.- dołączył Ryan
-Ja też!- krzyknęła Lottie i dołączyła do nich.
-Ja muszę już lecieć, narka!- pożegnał się Mike.
-To co skarbie zostaliśmy sami. Może dasz się namówić na przechadzkę.- spytał Clyde i musnął moje usta.
-Jasne, czemu nie.- uśmiechnęłam się.
Spacerowaliśmy razem do czasu aż nie zawibrował mój BlackBerry, zawsze w odpowiednim momencie, taaak złośliwość rzeczy martwych, no nic wyjęłam telefon z kieszeni i odczytałam wiadomość:
"Hej, może dasz się namówić na kolejne piżama-party? Jutro? -Justin"
Pomyślałam chwilę i odpowiedziałam:
"Brzmi nieźle,okej jak uda mi się wymknąć to wpadnę, liczę na gorącą czekoladę ;)"
-Od kogo to?- spytał zaciekawiony Clyde
-Od misia gogo.- odpowiedziałam i zaśmiałam się. - Jestem zmęczona, możemy już wracać?
-Co tylko chcesz myszko.- powiedział i objął mnie w pasie.
Wracaliśmy w ciszy, która w cale nie była niezręczna, rozumieliśmy się po prostu bez słów. Doszliśmy do domku, pożegnałam się z Clyde'm i weszłam.
Dziewczyny spały jak zabite a była dopiero 22:30, wyciągnęłam BlackBerry i napisałam do Justin'a:
"Co powiesz na to piżama-party dzisiaj? Akurat mam możliwości :)"
Po dosłownie 10 sekundach otrzymałam odpowiedź:
"Okej, już możesz iść... ;)"
Przebrałam się tylko i wyszłam w stronę domku Justin'a, na szczęście nikt nie chodził po obozie. Szłam spacerem i po jakis 10 minutach byłam juz na miejscu. Zapukałam lekko do drzwi.
-PROSZĘ WEJDŹ VANESSA! - usłyszałam kryk Just'a, jego głos wywołał uśmiech na mojej twarzy.
-Hej.- powiedziałam i przytuliłam go na powitanie.
-Cześć, to co czekolada?- zapytał na wstępnie i uśmiechnął się uroczo.
-Mam ochotę na coś mocniejszego.- puściłam mu oczko
-Jasneeeee. I wyciągnął jakieś trunki, wódki, wina z barku. Co wybierasz?- spytał z zaciekawieniem
-Kto wypije więcej wódki bez popity?- wpadłam na głupi pomysł, nie wiem co mi dziś strzeliło do głowy. Justin popatrzył się na mnie dziwnie.
-No, nie wiem...
-Co wymiękasz?
-Jak tak pogrywasz to dawaj te flachy!- krzyknął i chwycił butelke wódki.
Piliśmy, aż każdy doszedł do dna, ani ja ani Justin już nie wiedzieliśmy co robimy, śmiałam się z niczego, Justin z resztą nie był gorszy……
-Mam straszną ochotę Cię pocałować.- wypalił Justin i zbliżył swoje usta do moich, następnie musnął je lekko.- Przepraszam, musiałem.- dodał po chwili i zaczął się śmiać. Zaczęłam całować Justin'a, on odwzajemniał pocałunki, nagle on już nie miał koszulki ja spodenek... Później już tylko zostaliśmy w bieliźnie.
Justin błądził ciepłymi dłońmi po moim ciele doszedł do zapięcia mojego stanika, rozpiął go i ściągnął jednym zwinnym ruchem, nie przestawaliśmy się całować, ja szybko pozbyłam się jego bokserek, i nawet nie pamiętam kiedy byłam już całkiem naga. Justin bez namysłu wbił się we mnie, jęknełam z bólu, ale później było już tylko co raz przyjemniej. Krzyczałam z rozkoszy, nasze oddechy stały się nierównomierne, czułam że Justin zaraz dojdzie, z resztą ja też. Nagle poczułam przyjemne uczucie przeszywające całe moje ciało, wygięłam się i zajęczałam, mina Justin'a wskazywała na to że on też już doszedł. Tej upojnej nocy zasnęłam w objęciach Justin'a.
Obudziłam się rano z potwornym bólem głowy i nie pamiętając niczego wzięłam prysznic, ubrałam się, kiedy wyszłam z łazienki zobaczyłam Justin'a siedzącego na kanapie.
-Hej, też tak strasznie się czujesz jak ja?- zapytałam
-Mhmmmmm, ehhhhhhhhhhhh.- bełkotał
-Dobra, wiesz co, ty chyba wypiłeś więcej... Wydobrzej, a ja już zmykam do obozu i w tym momencie wyszłam w stronę ośrodka, po drodze spotkałam Lucę.
-Hej Vanessa.- powiedział z uśmiechem na twarzy
-Heeej.- jęknęłam
-Nie wyglądasz za dobrze coś nie tak?
-Nie, nie wszystko ok. Co tu robisz o tej porze?- spytałam zaciekawiona bo była chyba 6 rano.
-Nie mogłem spać więc stwierdziłem że się przejde, takie samo pytanie do Ciebie.
-I taka sama odpowiedź- zmyśliłam i uśmiechnęłam się.-muszę już iść.- dodałam po chwilii
-Ok, zobaczymy się na zajęciach, narka.
Weszłam cichutko do domku, o dziwo nie zbudziłam dziewczyn, wzięłam jakieś tabletki na ból głowy i walnęłam się na łóżku. Nie mogłam już zasnąć, po prostu leżałam, myślałam i właśnie teraz przypomniałam sobie co zaszło ostatniej nocy...
Zaczęłam płakać. Jezus! Co ja zrobiłam, nie mogłam w to uwierzyć, ale przecież byłam napita, nie wiedziałam co robie...To żadne wytłumaczenie, to był chyba najgłupszy pomysł na jaki mogłam wpaść... Clyde nie może się o tym dowiedzieć, więc się nie dowie...
-Ejj co się stało Nessa?- zapytała Char i czule mnie objęła, one zawsze mi wszystko mówią więc chyba powinnam.
Było mi trudno ale powiedziałam im wszystko…..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz