To było strasznie dziwne już od dawna nie byliśmy razem i zerwaliśmy... Znów go straciłam i chodź właściwie o to mi chodziło, bo mam Justin'a to jest mi smutno...Znów to uczucie tracenia kogoś bliskiego, znów ta pustka, a mogliśmy być przyjaciółmi... Albo może nie było dla nas szansy, los płata figle, i już sama nie wiem czego ten los chce... Czas pokaże.
W tej chwilii Justin wyszedł na scenę. Dziki tłum dziewczyn zapiszczał, a ten krzyknął:
-HEEEEEEEEEEEEEJ WSZYSTKIM GOTOWI NA SHOWW?!-dziewczyny pisnęły z podwójną mocą.-NO TO ZACZYNAMY.-dodał po chwilii, muzyka zaczęła lecieć, wyszli tancerze.
Justin zaśpiewał kilka piosenek, usłyszałam pierwsze melodie jakiejś chyba wolnej piosenki, szczerze mówiąc nigdy nie słuchałam Justin'a.
-To dla kogoś specjalnego.-powiedział i uśmiechnął się uroczo w moją stronę, zaczerwieniłam się, a Justin zeskoczył ze sceny i wyciągnął w moją strone rękę.
-Choć Vanessa, to nasz czas.-szepnął mi do ucha i wciągnął mnie na scene, posadził na krzesełku, dał kwiaty i zaczął śpiewać.
Wow, dwie piosenki w ciągu jednego popołudnia dedykowane dla mnie? Szaleństwo. Te 3 minuty były piękne, ale w piosence Clyde'a było coś innego, ona była taka od serca, a ta Justin'a pełna komercji... Sama nie wiem czego chcę. Narazie niech zostanie tak jak jest. Nawet nie zorientowałam się kiedy muzyka przestała leciec, a Justin pocałował mnie w usta na koniec, wszystkim dziewczynom zrzedły miny.
-Kocham Cię.-powiedział
-Kocham Cię.-powtórzyłam
-D@!#*A! D@!#*A!- krzyczały dziewczyny, krzyczały wiele innych obelg na mnie, nienawidziły mnie... Ludzie, którzy mnie nie znają nienawidzili mnie... Popatrzyłam się na Clyde'a stał obejmując Melisse w pasie i uśmiechał się triumfalnie, jakby napawał się tym że wszyscy mnie nienawidzą. W moich oczach pojawiły się łzy, zrobiło mi się słabo, kręciło się w głowie, nie mogłam złapać oddechu...
-Jusstin, źle się czuje.- szepnęłam mu do ucha, a ten wyglądał na bardzo zmartwionego. Płakałam jak małe dziecko. Natychmiastowo wyszliśmy ze sceny za kulisy. Czułam się wręcz okropnie.
-Van! VAN!- darł się Justin-Słyszysz mnie?!
-Tak, tak. O co pytałeś?
-Na pewno nie chcesz iść do lekarza? Nie słuchaj ich, po prostu są zazdrosne, to jest chore... Jeszcze wiesz Clyde wcześniej zadedykował Ci piosenkę... Nie ważne, po prostu się nie przejmuj kochane. Napij się.- podstawił mi szklankę pod same usta.
-Na pewno... Wole nie komentowac tej sprawy, strasznie uczucie wiedzieć że ludzie którzy Cię nie znają nienawidzą Cie. Eee Justin ja umiem sama pić...- zaśmiałam się
-Oh przepraszam, jestem strasznie zakręcony. Oni Cie w cale nie-nienawidzą.-powiedział i pocałował mnie w czoło.-Muszę iść, ogłaszam wyniki.-dodał po chwilii i zniknął przy wejściu na scenę.
Ze sceny słyszałam tylko pojedyńcze słowa, więc podeszłam bliżej wejścia na scenę i wystawiłam lekko głowe.
-Szansę na pokazanie swojej kolekcji na międzynarodowym tygodniu mody w Paryżu dostaje... STEPHANIE MEYER!- ogłosiła Chloe, a podekscytowana Steph poczłapała na scenę.
-Nie mam co Ci wręczyć Stephanie oprócz przepustek na pokaz, bo lecisz ze mną, i wszystko będzie działo się tam.-zaśmiała się Chloe, a Steff uśmiechała się jak głupia.-GRATULACJE!-krzyknęła na koniec i wraz ze Steph ruszyły w stronę kulis.
-Gratuluje Steffie, należało Ci się.-powiedziałam z uśmiechcem na twarzy i przytuliłam ją.
-Dzięki, Ness. Nic nie mówiłaś że Twój chłopak to Justin Bieber!-parsknęła
-Opowiem Ci później, wszystko po kolei, a teraz idź bo Chloe się niecierpliwi, chyba nie chcesz stracić nagrody!
-Oj niee! No nic do zobaczyska .-powiedziała i odeszła.
W tym samym momencie Justin wyszedł na scenę, aby ogłosić główną nagrodę.
-Zwycięzca i przyszłą gwiazdą jest.... CLYDE HARRIS!-krzyknął z dziwnym grymasem na twarzy
Zdezorientowany Clyde wszedł na scenę.
-Twoim mentorem będzie Justin Timberlake.- w tym samym momencie wyszedł on na scenę i wręczył Clyde'owi kontrakt muzyczny na promocję i nagranie płyty.
-No to ja i młody talent muzyczny zmykamy teraz za kulisy omówić wszystko. NARAA!- krzyknął i zeszli ze sceny. Mijając mnie Clyde nawet nie popatrzył totalnie zignorował moje 'gratulacje'. Miał mnie po prostu gdzieś. W sumie nie dziwię mu się, ale to wciąż bolało i to bardzo. Clyde podszedł trochę dalej, gdzie już czekała na niego Melissa, rzucili się na siebie, ochyda. Na szczęście Justin już wyszedł ze sceny, bo dziewczyny poprosiły go o jeszcze jedną piosenkę.
-Vanessa, nic Ci nie jest?-spytał czule, chyba wywnioskował to z mojej miny.
-Nie, wszystko jest ok.-powiedziałam i zamyśliłam się, bo zobaczyłam Luce idącego za sceną, wyglądał na smutnego.- Przepraszam, musze coś załatwić, zobaczymy się na przyjęciu pożegnalnym, znajdę Cie, ok?-nie czekając na odpowiedź odbiegłam w stronę Luci.
-Hej Luc, wszystko w porządku?-spytałam
-Tak...-zawachał się.-a właściwie to nie.-dodał po chwilii.
-Czemu? Luca, co jest? Możesz mi powiedzieć i dobrze o tym wiesz.-zapewniłam go
-Nie jestem pewny Van, właściwie to my już ze sobą nie gadamy, jutro już wracasz do domu...Prawdopodobnie nigdy więcej się nie zobaczymy.-posmutniał jeszcze bardziej
-Luca, nawet tak nie myśl. Wiem, przepraszam Cię, ostatnio wiele się wydażyło w moim życiu, dobrze o tym wiesz. Mów co jest, ja nie odejdę. Chcę Ci pomóc.
-Właściwie wszystko jest ok tyleże tęsknię za Charlotte, czuję jakby brakujący element w moim sercu. Jeszcze no wiesz ja mieszkam w Rzymie, a ona w Toronto... Dzieli nas ocean... To mnie jeszcze bardziej przygnębia.
-Luca, ona też na pewno za Tobą tęskni... Teraz jest internet, możecie codziennie gadać na skype, co ferie, wakacje się spotykać. Wiem że skype nie wynagrodzi Ci czasu z nią spędzonego, ale to zawsze coś. Hej, jeszcze miesiąc wakacji może zaprosić ją do siebie albo odwiedzisz ją?-dałam pomysł.
-NESS JESTEŚ GENIALNA!-krzyknął rozradowany.-Muszę zadzwonić.-przytulił mnie, dał mi buziaka w policzek i wyciągnął Iphone'a z kieszeni. Cichutko zmyłam się w stronę przyjęcia pożegnalnego. Od razu w oczy rzucił mi się Clyde obściskujący się z Melissą, gdy mnie zobaczył rzucił tylko pogardilwe spojrzenie i obrócił wzrok. Następny zobaczyłam tłum dziewczyn, a w środku niego Justin'a... Fanki, od razu przemkło mi przez myśl, Justin mnie zobaczył i bez namysłu delikatnie powiedział im żeby sobie poszły...Pocałowaliśmy się namiętnie.
-Mówiłem Ci już że ślicznie wyglądasz?-uśmiechnął się uroczo.
-Hmm...Jakieś pięć milionów razy?-parsknęłam śmiechem i dałam mu buziaka.
-Mam dobre wieści, wylatujemy tym samym samolotem.-oznajmił
-Ooo, wielka gwiazda jedzie z obozem?-zakpiłam.
-Nie to śliczna Vanessa, leci z głupią gwiazdą.-odparł.-Jak zgadzasz się? Odlot różni się tylko tym że my wylatujemy rano, a oni wieczorem. Po za tym lecimy moim prywatnym odrzutowcem.-puścił mi oczko.
-Jak to ty lecisz do Toronto? Jasne że się zgadzam głuptasie.-odpowiedziałam
-Van...Ja tam mieszkam.-mówiąc to zrobił ze mnie idiotke, ale szczęśliwą idiotke.
-ALE SUPER!-powiedziałam to głośniej niż miałam w zamierzeniu.
Przetańczyłam z Justin’em cały wieczór, wszyscy dzisiaj szybciej wrócili do domków, bo przecież już jutro wyjazd, u nas w domku zostałam tylko ja i Stephanie, bo Char jak już wcześniej wspomniałam wyjechała, a Emily zabrali rodzice bo zachorowała. Szkoda, wydawała się fajna.
-Tęsknie za Charlotte.-przerwała milczenie Steff.
-Ah, ja też.-napąknęłam, i w tym momencie jakby czytała nam w myślach zadzwoniła Charlotte.
-Hej Vanessa! Tu Charlotte.-powiedziała wesoła do słuchawki
-Wiem kto to, poczekaj przełączę na głośnik jestem ze Steph.
-Ok, hej Stephanie!
-Hejka!-powiedziałyśmy obie.
-Mam dla Was wiadomość, jest taka średnio dobra- w tym momencie zaśmiała się-Resztę wakacji spędze u Luci!-ryknęła do słuchawki
-Wspaniale!-powiedziałam
-Będziemy za Tobą szalenie tęsknić, wiesz?- dodała Steff
-Wiem,wiem.-ponownie się zaśmiała-ja za Wami bardziej!-oznajmiła Charlotte
-A wiedziałaś że chłopak naszej Van to Justin Bieber?
-Co kurna?! Zalewasz!
-Właśnie nie, nie wiem jak to się stało ale tak. Nasza Van to podbiła serce najbardziej rozchwytywanego nastolatka na tej planecie!-zaśmiały się razem, z resztą ja z nimi
-Dobra, to nie jest takie ważne, a właśnie żebym nie zapomniała, jednak nie wracam z obozem, tylko z Justin’em.-oznajmiłam
-Czyli zostawiasz mnie?-powiedziała Steph i udała naburmuszoną
-Oooo, widze że Justinek rozpieszcza.-powstrzymywała śmiech Char-dziwnie się gada nie widząc Was.-dodała po chwili- a na dodatek jeszcze nie będziemy się tak długo wiedzieć, nie wiem czy powinnam jechać…
-Powinnaś, Luci nie będziesz widziała jeszcze dłużej.-stwierdziłam.
-Właśnie, po za tym chodzimy razem do szkoły, na pewno to nadrobimy, masz jechać!-zgodziła się Steffie
-Kocham Was dziewczyny.-powiedziała
-My Ciebie też.-uśmiechnęłyśmy się.
-Dobra trzeba kończyć, musimy się pakować, po za tym zapłaciły nieziemski rachunek! Pa, buziaki!-pożegnałyśmy się
-Buziole! Do usłyszenia.- i usłyszałam już tylko szum słuchawki, będę tęsknić za Charlotte, za jej wygłupami, za wszystkim, ale przecież się jeszcze zobaczymy.
Wyciągnęłam walizkę z szafy i zaczęłam się pakować, cieszę się że Justin mieszka w tym samym mieście. Mam nadzieję że nie przekrocze limitu bagażu. Wreszcie mogę powiedzieć ‘jestem szczęśliwa’, chyba powinnam się bać że to wszystko stracę? Cóż nie boję się, polecam to uczucie.
Spojrzałam na zegarek, już strasznie późno, musze iść spać, bo jutro musze wstać o 6:00 gdyż na 9:30 jest wylot. W sumie to cieszę się że już wracamy, bo tu właściwie przestało być kolorowo. Po za tym jeszcze 2 dni więcej z tą zdzirą Melissą i chyba wydłubałabym jej oczy, poważnie.
--------------------------------
STEPHENIE MAYER - Dlaczego??- Dlatego że nwm w jaki sposób imie mojej ulubionej autorki znalazło się tutaj :P Ale niech będzie mi się podoba ! :D Sthephenie Meyer autorka BESTSELLER'ÓW pt. : Zmierzch, Księżyc w nowiu, Zaćmienie.. Oraz MEGA BESTSELLER'A pt. Przed świtem <3 ... Napisała również książek opartą na motywach Zaćmienia pt : Drugie życie Bree Tanner ( The Twilight Saga Breaking Dawn- po polsku Saga Zmierzch Przed świtem :D Film składa się z 2. W książce wszystko jest zebrane w całość - no bo przecież fil oparty jest na książce :D )

Hejo, przeczytałam całe twoje opowiadanie, jest spoko, fajna fabuła, ale (teraz gorsza strona mocy) nie piszesz od serca. Jeżeli mogę ci coś zasugerować, to możesz zrobić jak ja: zamieszczaj w opowiadaniach swoje ideały, coś na czym ci zależy i pozwól, aby słowa płyneły same z siebie, bo inaczej będzie trochę sztywno. Zachęcam cię do pisania dalej, bo uważam, że choć to opowiadanie jest całkiem spoko, to stać cię na dużo dużo więcej. Życzę powodzenia i niech los zawsze ci sprzyja! (od ostatniego czasu kończę tak wszystko co piszę) 😉
OdpowiedzUsuńZnalazłam wreszcie czas, aby przeczytać Twoje opowiadanie :D
OdpowiedzUsuńode mnie wielki "+"
Pozdrawiam :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń